Przejdź do treści

„Oblęgorek oczarował nas zupełnie”. Reminiscencje z naszej wycieczki

Zbigniew Miszczak - 3.03.2026 o 21:15

Z wiadomych względów (wakacje jeszcze) nie było możliwe, byśmy się zachwycili Oblęgorkiem w barwach dojrzałego lata jak 115 lat temu jego właściciel, ale było nam to dane w kolorach postępującej jesieni – 21 października 2025 roku.


Oblęgorek oczarował mnie zupełnie. 
Mało jest w Królestwie wiosek tak pięknie położonych. 
Drzewa bardzo porosły, park jest ogromny, kwiatów mnóstwo, 
a jabłonie, grusze i śliwy gną się literalnie pod ciężarem owoców. 
Urodzaj jest wyjątkowy i widok gałęzi obsypanych czerwonymi jabłkami bardzo ładny. 
Zaledwie przy tym znać jesień i tylko gdzieniegdzie 
wśród ciemnej soczystej zieleni przeświecają pożółkłe liście”.

Henryk Sienkiewicz, 30 sierpnia 1910 r.


 

Z wiadomych względów (wakacje jeszcze) nie było możliwe, byśmy się zachwycili Oblęgorkiem w barwach dojrzałego lata jak 115 lat temu jego właściciel, ale było nam to dane w kolorach postępującej jesieni – 21 października 2025 roku. Zresztą Oblęgorek zachwycający o każdej porze… oczywiście dzięki malowniczemu położeniu, tam gdzie „wysokie góry i odziane lasy”, niemniej jednak również dzięki swym dziejom sięgającym głęboko w przeszłość, zwieńczonym wzruszającym aktem zakupienia i darowania tego kawałka polskiej ziemi Henrykowi Sienkiewiczowi przez naród w podzięce 22 grudnia 1900 roku. (Jakże to wymowna i przepiękna historia uhonorowania przez Polaków ukochanego pisarza!). A teraz, gdy za oknem powracające fale wręcz siarczystego mrozu (styczeń, luty), a wzgórze z pałacykiem Pana Henryka jeszcze bardziej oddalone przez śniegi od świata, czujemy nawet wyraźniej urok tamtej chwili, patrząc na nasze zdjęcia z tych samych miejsc (park, weranda, schody na ganek), w których Sienkiewicz fotografował się niegdyś z rodziną i przyjaciółmi.

Droga do celu nie miała prawa nam się dłużyć, bo wypełnialiśmy czas jazdy autokarem pożytecznie oraz interesująco. Klasowo zróżnicowany i już przez to wymagający skład wycieczkowiczów z klas pierwszych B i D, drugiej B tudzież trzecich A i B, a także czwartych A, E i F, oczekiwał zarówno wprowadzenia do tematu związków Sienkiewicza z Oblęgorkiem (tym samym pełnego uświadomienia sobie celu wycieczki), jak i utrwalenia wiedzy o autorze Trylogii, będącej trwałym i jakże istotnym elementem kulturowego dziedzictwa narodu polskiego, ważnym spoiwem fundamentu tożsamościowego, a w realiach szkolnych – na maturze – kontekstem historycznoliterackim myślenia i wypowiedzi. Dlatego najpierw Maja Pietrzykowska z klasy 1B upewniła pilnych słuchaczy, że Oblęgorek (nie „Oblęborek” – jak często mawiają uczniowie zapewne dla żartu…) widnieje na stoku Baraniej Góry (rzecz jasna nie tej w Beskidzie Śląskim, lecz tej w Górach Świętokrzyskich, „odzianych lasy” jodłowymi, bukowymi oraz dębami) około (no cóż, różnie przeróżne źródła wiedzy podają) 16-18 kilometrów od Kielc. Maja rozbudziła naszą ciekawość również zapowiedzią wrażeń i wyzwań, jakie nas czekają, a mianowicie: spacer Aleją Lipową ku górze, dostrzeżenie husarza w pełnym rynsztunku i herbu rodowego „Oszyk” na frontonie, odczucie zachowanej w majątku i domu atmosfery lat 1902-1914, kiedy właściciel przebywał tam i skąd wyjechał po wybuchu I wojny światowej, ale… wkrótce wróci i wszystko zastanie w niezmienionym porządku – przecież już tak było po powrocie po blisko pięciu latach jego nieobecności (styczeń 1906 – sierpień 1910): „Dom jest duży i wygodny. W swoim czasie /czerwiec 1902 – ZM/ urządziłem go dość ładnie, ale po kilku latach niebytności byłem pewien, że zastanę wszystko podniszczone. Tymczasem czekał mnie miły zawód. Gospodyni była widocznie staranna – i obrazy, zarówno jak meble i rozmaite graty, znalazłem w stanie doskonałym”. I jeszcze jedna istotna wiadomość na wstępie – Muzeum Sienkiewicza – do którego zdążamy – otwarto 26 października 1958 r., dwa lata po tym, jak syn i córka pisarza darowali państwu na ten cel pałacyk wraz z dwoma hektarami parku.

Na tak zarysowanym tle geograficzno-historycznym Pan Profesor Zbigniew Miszczak ukazał w gawędowym stylu szereg prac i przeżyć dziedzica pod dachem Oblęgorka („dziedzicem” zwykli mianować gospodarza dworu okoliczni chłopi nie tylko na kieleckiej wsi), a Pani Profesor Monika Smaga zaczęła układać pytania do zapowiedzianego konkursu na zakończenie wycieczki. Ponieważ aspekt częstochowski życia i twórczości autora „Potopu” powinien być Częstochowianom szczególnie bliski, nauczyciel zapoznał młodzież m. in. z genezą noweli „Dwie łąki”. Sienkiewicz napisał ją właśnie w Oblęgorku po śmierci swej młodszej siostry Zosi, zmarłej 12 lipca 1903 r. w Częstochowie i pochowanej tam na cmentarzu Kule, a następnie odczytał po raz pierwszy 8 grudnia 1903 r. w teatrze częstochowskim, rozpoczynając zorganizowaną z własnej inicjatywy długą trasę prelekcji charytatywnych na rzecz powodzian. Biograficzny kontekst powstania „Dwóch łąk” (ustalony przeze mnie w monografii „W familiarnym kręgu Henryka Sienkiewicza”) – noweli wyjątkowej, bo prezentowanej osobiście przez samego autora – zachęcił nas do jej wysłuchania. Lektura powierzona Julii Grzyb i Zofii Troninie z klasy 4E przekonała o konsolacyjnej mocy oddziaływania tej przypowieści o ludzkich trudach i szczęściu pośmiertnym.

I oto już parking, już Aleja Lipowa… Ach, to te lipy (teraz „w żółtych płomieniach liści”) z października 1900 r. (sprzed 125. lat dokładnie), kiedy jako kilkuletnie sadzonki w ilości sześciuset (!) zostały przysłane w darze przez ziemianina Józefa (?) Chludzińskiego z Orszy nad Dnieprem. „Drogę do szosy mają nimi wysadzić w 4 rzędy” – pisał Sienkiewicz. Istotnie, dwa rzędy po jednej stronie i dwa po drugiej. Majestatyczne lipy – choć pochylone w jedną stronę siłą wiatrów i przetrzebione, a nowe nasadzenia nie rekompensują poczucia straty – nadal wytrwale świadczą, że witały i żegnały Henryka Sienkiewicza…. „Lipy przyjęły się wspaniale” – zadowolony przekazał tę informację rodzinie wiosną roku następnego. I dodawał: „Drogę od szosy robi swoim kosztem szlachta kielecka”. Kiedy więc latem (zapewne w pierwszej połowie lipca) 1901 r. pojawił się w Oblęgorku, zdążając z synem do Zakopanego, uczynił to incognito celem odbycia wstępnego rekonesansu. Rozwiał wówczas swe nadzieje, że prace remontowe (choć zaawansowane) zakończą się do września. Postanowił zatem od maja następnego roku rozpocząć przenosiny, „tak żeby do połowy czerwca wszystko było gotowe”. Z żelazną konsekwencją ten arcytrudny plan zrealizował. Materialny dorobek życia, wyposażenie mieszkania, całe swoje archiwum, „obrazy, dzieła sztuki, książki, listy, dyplomy, adresy i różne zabytki historyczne” w kilkuset skrzyniach przetransportował z warszawskiego mieszkania do Oblęgorka. Atoli od razu było wiadomo, że „w Warszawie będzie jednak bawił podczas paru miesięcy zimowych”. W Alei Lipowej pojawił się po raz drugi, ale już oficjalnie, 9 maja 1902 roku. Tym razem nie ominęła go uroczystość powitania, tłum, ceremonialne gesty, których starał się, o ile mógł, unikać. Przejazd był iście królewski, „ponieważ cała ludność przydrożnych wiosek Bugaju, Chełmiec i Oblęgorka wyległa na gościniec, aby przywitać nowego dziedzica”. Na granicach wiosek witano Go chlebem i solą „przy improwizowanych bramach”; w Oblęgorku wzniesiono łuk triumfalny z zielonych wieńców z inicjałami „H. S.”, ofiarowano „bochenek chleba i sól z życzeniami błogosławieństwa Bożego na własnej ziemi”, a „50 wiejskich parobczaków na koniach otoczyło pojazd i doprowadziło Sienkiewicza do dworu” Aleją Lipową. Po załatwieniu pilnych spraw gospodarz wyjechał na drugi dzień do Warszawy, by ponownie wrócić tutaj 5 czerwca (nie 9 VI – jak przyjęto twierdzić), wraz z „pakownikami” rozpakować tych kilkaset skrzyń i ostatecznie urządzić (z tapicerem, dwoma służącymi i ogrodnikiem do pomocy) swój nowy dom. Odtąd będzie tu rezydował stale, choć z przerwami, raz krócej, raz dłużej, zwłaszcza w cieplejszych okresach wiosennym, letnim, jesiennym, ciesząc się obecnością dzieci i żony, chętnie przyjmując krewnych, przyjaciół, sąsiadów, znajomych, nawet gości z zagranicy i fotoreporterów.

Idziemy aleją w górę. Przed Czerwoną Bramą, wiodącą do posiadłości, realizujemy pomysł Pani Moniki sfotografowania się, a po przekroczeniu granicy już właściwie jesteśmy, choć ciągle na drodze, w obrębie parku. Urządzał ten raj Franciszek Szanior – „ogrodnik z Warszawy, wyborny” – tłumaczył Sienkiewicz swemu 18-letniemu synowi, znając Szaniora choćby z wykonanych przed dwoma laty prac ogrodniczych wokół warszawskiego pomnika Mickiewicza, budową którego pisarz kierował. Jednakże otoczenie pałacu nie od razu wypiękniało, dopiero po kilku latach oczarowało niczym bajeczna kolorowa kraina:

- rok 1902, koniec czerwca: „(…) w parku krzaczyny zamiast drzew, na gazonach badyle i zielsko (…)”.

- rok 1909, czerwiec: „(…) lipy, orzechy i las bardzo podrosły (…)”.

- rok 1910, sierpień: „Drzewa bardzo porosły, park jest ogromny, kwiatów mnóstwo, a jabłonie, grusze i śliwy gną się literalnie pod ciężarem owoców. Urodzaj jest wyjątkowy i widok gałęzi obsypanych czerwonymi jabłkami bardzo ładny. Zaledwie przy tym znać jesień i tylko gdzieniegdzie wśród ciemnej soczystej zieleni przeświecają pożółkłe liście”.

- rok 1911, lipiec: „(…) koło domu, w ogrodzie i w parku pełno ogromnych drzew, więc nie brak cienia. Kwiatów, a zwłaszcza drzewek różanych kwitnących jest mnóstwo, więc nie tylko płuca oddychają świeżym powietrzem, ale i oczy mają na co patrzeć. W ogóle Oblęgorek, po każdym dłuższym pobycie w ciupach hotelowych, wydaje mi się zawsze bardzo wspaniałą rezydencją”.

- rok 1911, wrzesień: „Pogoda ciągle jest dobra. Drzewa już żółkną, dzikie wino na domu czerwienieje; pajęczyna zaczyna rozwłóczyć się po polach, co oznacza tak zwane babie lato. Ale róż i astrów w ogrodzie jeszcze pełno i ładnie jest bardzo (…)”.

Najpierw więc – ciekawi tego, co rośnie jeszcze od czasów Sienkiewicza – owych dziewięciu pomników przyrody: dębów, platana, tulipanowców, klonów, modrzewia tudzież krzewu perukowca podolskiego – zmierzamy do parku. Spacerując wokół, będziemy okrążać „kasztel” – jak żartobliwie nazywał swoje domostwo właściciel, porównując się do Maćka z Bogdańca ze swojej powieści „Krzyżacy”. W cieniu ogromnych drzew w głębi trawnika dostrzegamy kolumienkę. Jak stała w lipcu 1902 r., kiedy przyjechał Czesław Kulewski, by obfotografować Oblęgorek (zdjęcia podała potem „Biesiada Literacka” – jeden z najpiękniej wydawanych tygodników ilustrowanych przełomu wieków), tak stoi do dziś, tylko ławeczki obok brakuje... Bo właśnie na niej zasiadła do zdjęcia córka Jadwinia, syn Henio pozował stojąc obok siostry, a po przeciwnej stronie, wsparty o kolumienkę i na lasce, Pan Henryk (niestety, z nieodłącznym papierosem w ręce). A kogóż to posadzono na słupku? To niejaki Wykop z Austrii, tzn. „jamnik nadzwyczaj pięknej rasy, czarny z rudymi plamami i białą piersią. Nazwałem go „Wykop”, ponieważ są to psy do ścigania lisów pod ziemią” – tak Sienkiewicz wyjaśniał teściowej w liście sprzed siedmiu lat zakup uroczego zwierzaka. Idąc za przykładem, chcemy do wspólnego zdjęcia udostępnić kolumienkę małemu pieskowi, co przylgnął do nas już w Alei Lipowej, ale jakoś nie podejmuje zaprosin.

W niepowtarzalnej scenerii nie może zabraknąć lektury. Fabian Paciepnik z klasy 1B czyta list Sienkiewicza do przyszłej żony, Marii Babskiej – słuchamy, jak odbywało się meblowanie domu: „Praca to ogromna. Pokój jadalny już ukończyłem. Tyle było przybijania obrazów, segregowania porcelany, sreber, fajansów, ustawiania kredensów, że i tak poszło wszystko ze zdumiewającą szybkością. Sień prawie skończona. Mój gabinet również. Po ustawieniu szaf do książek i ukończeniu ścian musiałem sam układać całą masę książek, chcąc wiedzieć, gdzie co jest. Zajęło mi to sobotę od rana do wieczora. Tak więc trzy pokoje, nie licząc sypialnych, jako tako urządzonych (…). Salon jeszcze w ruinie. Tyle jest wszędzie drzwi i okien, że nie ma gdzie umieścić nie tylko obrazów, ale i mebli. Za to telefon, dzwonki wszędzie – i wszędzie przelewa się… cywilizacja”.

HS z córką i synem w parku oblęgorskim ok. 18 VII 1902. Fot. C. Kulewski. Biesiada Literacka 26 IX 1902 nr 39 s.241.jpg2a.jpg2b.jpg

Jan Smok (też z 1B) wciela się w rolę Sienkiewicza żartobliwe zapraszającego do siebie Marię oraz siostrę Helenę: „Pokoje Wasze już umeblowane zupełnie i wspaniale, to jest stoi w każdym łóżko, stolik i dwa połamane w drodze krzesła, które jednak nie przewracają się, o ile są oparte o ścianę. Daje im to sielski wygląd, a czegóż szuka się na wsi, jeśli nie sielanki. (…) Helci powiedz, że koło jej balkonu osy uwiły już sobie małe gniazdeczko. Dziwię się, że nie wybrały sobie pewnego innego pokoju, również na piętrze. Bo ponieważ w naturze potrzebna jest równowaga, więc kąsające istoty powinny się gnieździć w sąsiedztwie anielskich. Tak!”.

Drugie listowne zaproszenie, do przyjaciela Adama Krechowieckiego (kolegi po piórze), zaprezentowała Beata Pilarska (koleżanka z klasy Fabiana i Janka): „Mam do Ciebie trzy prośby. Pierwsza z nich, abyś mnie koniecznie odwiedził w moim Tusculum. /Tusculum była to letnia rezydencja bogatych Rzymian, gdzie swą willę miał Cycero – ZM/. Cisza, spokój, środowisko dobre dla wypoczynku i nerwów. Od 15 sierpnia będzie trochę kuropatw i zajęcy. Jaka by to była dla mnie radość – nie potrzebuję Ci chyba mówić /Sienkiewicz lubił polować, uprawiał myślistwo – ZM/. Chodzilibyśmy nad ocienione brzegi strumienia – i zanurzywszy nogi wedle przepisu Sokratesa „w chłodnej wodzie rozmawiali o nieśmiertelności duszy” – lub o innych bardziej aktualnych sprawach. Znajdziesz trochę czasu i przyjedziesz – nieprawda? Telegrafuj tylko o konie, przez Kielce w Oblęgorku”.

Po „postoju dydaktycznym” ruszamy dalej. Oto taras pałacyku od strony południowej, a przed nim cudo natury – perukowiec. Tu koniecznie nasze zdjęcie ze świadomością chwili sprzed 123. lat, gdy w tym samym miejscu fotograf Kulewski uwieczniał Sienkiewicza z rodziną i znajomymi. Dalej – kamienny fotelik w otoczeniu brzóz – chętnie siadają w nim Amelia Charaziak, Julia Grzyb, Natalia Nierada i Zofia Tronina z klasy 4E, bo już wiedzą, że promieniowanie tu występujące działa leczniczo.

HS z rodziną i znajomymi na werandzie pałącyku w Oblęgorku ok. 18 VII 1902.jpg3a.jpg

Czas zwiedzać wnętrza. Hol – gabinet – salon – jadalnia – palarnia – sypialnia – pomieszczenia na piętrze. Pani Przewodnik zaciekawia prezentując wyposażenie, omawiając historię wybranych eksponatów – pamiątek po Sienkiewiczu, np. używanych przez niego rzeczy, darów złożonych mu z okazji srebrnego jubileuszu jego pracy literackiej. W ograniczonym czasie zwiedzania nie można powiedzieć o wszystkim, ale że przyjechaliśmy z Częstochowy, więc pytamy o największą kulę armatnią (są obok siebie trzy) na biurku mahoniowym. Szczególny to upominek i bardzo wzruszył pisarza – autentyczna kula szwedzka, wydobyta z murów Jasnej Góry, przesłana w darze przez ówczesnego przeora klasztoru o. Euzebiusza Rejmana w 1898 roku. Pierwotnie wzbogacała kolekcję broni w warszawskim mieszkaniu Sienkiewicza przy Wspólnej 24, była zawieszona na łańcuchu w obręczy z wygrawerowanym napisem: „Autorowi Potopu kulę tę z czasów oblężenia Częstochowy ofiarują OO. Paulini…” (Więcej o różnych formach uhonorowania twórcy przez zakonników pisałem w VII tomie „Studiów Sienkiewiczowskich”).

Ponieważ „załapaliśmy się” na wystawę tematyczną „Konterfekty z XIX wieku, czyli belle époque według Sienkiewicza” (ekspozycja trwała do 26 października), nie omieszkaliśmy i z niej skorzystać – a nuż dowiemy się czegoś więcej i o naszym Patronie? Istotnie, eksponatami wystawionymi były:

- adres dla HS od ludu polskiego w Boehum w Westfalii z 17. 2. 1901

- bilet wizytowy z autografem HS i adresem: Warszawa, Hoża 22 z lat 1902-1911

- list z kopertą HS do Antoniego Osuchowskiego z Krakowa 28 XII 1907

- kałamarz HS z lat 1851-1859

- dwa albumy Marii Babskiej z lat 1879-1890 i 1905-1914 – być może kryją wpisy HS ?

- czarna kamizelka i frak – prawdopodobnie w tym ubraniu HS odbierał Nagrodę Nobla w Sztokholmie 10 grudnia 1905 r.

Niestety, czas zwiedzania dobiegł końca. Ale jeszcze trochę pobędziemy „pod husarzem”, czyli przed frontonem budynku zwieńczonym figurą husarza. Pełni wyniesionych wrażeń uważnie słuchamy Weroniki Kot z klasy 1B – Sienkiewicz przynagla do przyjazdu z Krakowa szwagierkę Jadwigę z mężem i synem: „Będziesz mi tu marudzić i czekać, aż liście pożółkną, kwiaty powiędną i jesień wytapetuje szarą bibułą oblęgorskie błękity. (…) Będziecie mieli stare pokoje, suche, wyborne. Położenie jest górzyste, pogoda dobra. Powietrze bajeczne. Pewnie stworzy się kompania, aby je butelkować i sprzedawać jak Ursusa. /Imieniem bohatera „Quo vadis” nazywano źródło w pobliżu pałacyku w Oblęgorku, zawierające wodę mineralną o wysokiej jakości – jak wykazała analiza chemiczna. Woda ta otrzymała złoty medal na wystawie higieniczno-spożywczej w Paryżu. Do większej eksploatacji wody jednak nie doszło, ponieważ po wyboistej drodze z Oblęgorka do Kielc tłukła się niemal połowa starannie opakowanych butelek – ZM/”.

Ostatni występ należy do Mai Kupczyk z 1B i to Jej przypada w udziale przypomnienie tego niekłamanego zachwytu nad Oblęgorkiem z listu do Wandy Ulanowskiej. Oblęgorkiem – Sienkiewiczowskim rajem na ziemi: „Oblęgorek oczarował mnie zupełnie. Mało jest w Królestwie wiosek tak pięknie położonych. Drzewa bardzo porosły, park jest ogromny, kwiatów mnóstwo, a jabłonie, grusze i śliwy gną się literalnie pod ciężarem owoców. Urodzaj jest wyjątkowy i widok gałęzi obsypanych czerwonymi jabłkami bardzo ładny. Zaledwie przy tym znać jesień i tylko gdzieniegdzie wśród ciemnej soczystej zieleni przeświecają pożółkłe liście. – Dom jest duży i wygodny. W swoim czasie urządziłem go dość ładnie, ale po kilku latach niebytności byłem pewien, że zastanę wszystko podniszczone. Tymczasem czekał mnie miły zawód. Gospodyni była widocznie staranna – i obrazy, zarówno jak meble i rozmaite graty, znalazłem w stanie doskonałym. Zaraz mi przyszło na myśl, że i dom, i park, i ogród, i wielkie trawniki, i klomby kwiatowe podobałyby się z pewnością pewnej kochanej Wandzi, byle chciała tu kiedy przyjechać. Najlepiej byłoby wiosną, kiedy kwitną bzy i jaśminy, albo latem, przed wyjazdem na Lido. Będę o to na przyszły rok szturmował. Henia i Dzinki /dzieci Sienkiewicza – ZM/ dotychczas nie ma, ale za parę dni, a może już pojutrze przyjadą i wyobrażam sobie, jak będą zachwyceni, zwłaszcza jeśli pogoda dopisze”.

HS z rodziną i Marią Ejsmond przed pałacykiem w Oblęgorku VIII 1902.jpg4b.jpg4a.jpg

À propos „husarza”… To kamienna statua ze skrzydłami i kopią w ręku rycerza pancernego z ciężkozbrojnej jazdy konnej, husarią zwaną. Ileż zwycięstw w obronie Rzeczypospolitej odniosła! Ileż szyków wojsk wrogich narodowi polskiemu rozbiła i zniosła! Kircholm, Kłuszyn, Trzciana, Beresteczko, Chocim, Wiedeń… Od razu nasuwa się na myśl relacja Wołodyjowskiego z „Potopu” – zyskała imponujący obraz w filmie Hoffmana: „Spojrzymy: husaria już rozpuściła konie. Boże, co za impet! Wpadli w dym… znikli! U mnie żołnierze poczną krzyczeć: „Złamią! Złamią!”. Przez chwilę nie widać nic. Aż zagrzmiało coś i dźwięk się uczynił, jakby w tysiącu kuźni kowale młotami bili. Spojrzymy: Jezus Maria! Elektorscy mostem już leżą jako żyto, przez które burza przejdzie, a oni już hen za nimi! jeno proporce migocą! Idą na Szwedów! Uderzyli na rajtarię – rajtaria mostem! uderzyli na drugi regiment – mostem! Tu huk, armaty grzmią… widzimy ich, gdy wiatr dym zwieje. Łamią piechotę szwedzką… Wszystko pierzcha, wszystko się wali, rozstępuje, idą jak gdyby ulicą… bez mała przez całą armię już przeszli!...”.

No więc „towarzysz pancerny” został przywieziony z Warszawy do Oblęgorka w pierwszym tygodniu maja 1902 roku, a zainstalowany na szczycie attyki przed 18 maja. Czy był przy tej „operacji” Sienkiewicz? Być może tak, bo – jak wyczytałem w ówczesnej prasie – 16 maja z Warszawy „wyjechał na dni parę do Oblęgorka”. Ale, co zabawne, włościanie okoliczni widzieli w posągu kogoś innego: „Naszemu dziedzicowi – powiadają – postawili na dachu pięknego anioła ze skrzydłami”. Cóż, może husarz miał też moc „anioła opiekuńczego”, wszak pałacyk ocalał z niejednego zagrożenia…

I już z powrotem w autokarze, jedziemy do Kielc. Panu na Oblęgorku to miasto bardzo odpowiadało i chętnie by w nim zamieszkał, gdyby skanalizowane było. Ale jakieś „dziwne” pomniki w dzisiejszych Kielcach. Jeden – dużego dzika – w miejscu, gdzie dawniej miłośnicy Sienkiewicza ustawili mały, ale oryginalny i ładny pomniczek pisarza. Drugi – „jakiegoś dekadenta”. Siedzi smutny, zrezygnowany pod kolumną i nic mu się nie chce. A… – on rozmyśla „Quo vadis”, bo tak u dołu brzmi napis! O – to „Sienkiewicz” Gustawa Zemły! Jaki podobny do tego w Łazienkach warszawskich – też prof. Zemły! Coś tu jednak nie harmonizuje, bo Sienkiewicz zawsze był człowiekiem czynu. Czy się podoba, czy nie – wszyscy chętni tutaj do zdjęcia, a potem na obiad i drobne zakupy wg własnych smaków, gustów, upodobań etc.

I znów w autokarze… Wracamy, lecz po drodze Zagnańsk. Jak nie odwiedzić staruszka Bartka!? Stuletni człowiek może się podpierać najwyżej dwoma kulami. A tysiącletni dąb? Naliczyłem ich 15. A jeszcze w 1929 r., co dokumentuje zdjęcie na tablicy informacyjnej, żadnej podpory nie miał…

Droga do Częstochowy minęła jak z bicza strzelił. Dzięki Pani Monice konkurs wiedzy „powycieczkowej” z elementami quizu sienkiewiczowskiego zaktywizował i rozpalił do czerwoności głowy („nie od parady”) niemal całe grono uczestników i mocno trzymał w napięciu, gdyż jego wyniki ważyły się do samego końca. I jakie nagrody czekały zwycięzców! A pierwsza – polsko-angielski ilustrowany przewodnik po Oblęgorku Sienkiewicza – trafiła do… Mai Hobot z klasy 4A! Wpisana przez opiekunów dedykacja niech pozostanie śladem tamtej chwili, która uleciała już w przeszłość, jak wszystkie chwile wspólnego przebywania na ziemi. A przebywali tam wtedy: z 1B – Beata, obie Maje, Weronika, Fabian, Jan; z 1D – Iga, Kalina, Larysa, Lena, Liliana, Maja, Milena, Oliwia, Wiktoria, Antoni, Dominik, Filip, Marcel, Mateusz, dwóch Miłoszów, Nikodem, Szymon; z 2B – Zuzanna; z 3A – Dominika; z 3B – Maja; z 4A – Anna, Kinga, Maja, Michalina, Pola, Roksana, Bartosz, Sergiusz; z 4E – Aleksandra, Amelia, Julia, Maja, obie Natalie, Zofia; z 4F – Nikola oraz Pani Monika i Pan Zbyszek.

Relacja Zbigniew Miszczak

Logo Liceum IV Liceum Ogólnokształcące im. Henryka Sienkiewicza
© 2025 Jakub Kowal dla IV Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza w Częstochowie. Wszelkie prawa zastrzeżone.